ŁÓDŹ- KRÓLESTWO MURALI

ŁÓDŹ- KRÓLESTWO MURALI

 Łódź pozornie nie jest miastem zbyt ciekawym. Mimo, iż prawa miejskie posiada od czasów Władysława Jagiełły [rok 1423] to aż do 1820 pozostawała malutką, rolniczą mieścinką, w której nawet jeszcze w XVIII w mieszkało ok. 100 rodzin. Dopiero w 1820 wyznaczono Łodzi rolę ośrodka tkackiego i sukienniczego i stało się to początkiem gwałtownego rozwoju miasteczka. W sumie aż do dziś jeszcze Łódź kojarzy się najbardziej z przemysłem włókienniczym. Nie ma do zaoferowania pozostałości po wiekach historii jak np. Kraków, ale mimo to, nieco zaskakująco, okazała się miejscem niezwykle interesującym.

W jeden z majowych weekendów postanowiliśmy wyskoczyć z Wrocławia do Łodzi. Chcieliśmy trochę przetrzeć auto odebrane z warsztatu przed czekającą go długą podróżą na południe. Poza tym, dla nas przynajmniej, wybór Łodzi był wyborem praktycznie w ciemno i zupełnie innym niż zazwyczaj, kiedy to wybieramy miasta bogate w zabytki czyli jak najstarsze ruiny : )

Oczywiście czytałam o wielkogabarytowych muralach i chciałam je zobaczyć, ale były to informacje sprzed kilku ładnych lat. Jak jest teraz i czy znajdę coś poza street artem? Tymczasem okazało się, że w Łodzi mogłam nasycić oczy moją ukochaną secesją! Nawet teraz uśmiecham się od ucha do ucha na samo wspomnienie niektórych perełek jakie niespodziewanie pojawiały się na naszej drodze.

Na razie jednak, niejako na gorąco, koncentruję się na street arcie. Łódź bardzo szybko pokazała swoje oblicze polskiej stolicy murali. Nie minęło 5 minut od naszego wyjścia z samochodu, gdy zobaczyliśmy ekipę malującą olbrzymi obraz na fasadzie kilkupiętrowego budynku :) W dodatku trafiliśmy idealnie, bo jak na moje oko to mural był właśnie wykończany. Nie był może najbardziej efektowny, ale potraktowałam go jako zapowiedź dnia bogatego w tego rodzaju sztukę. I Łódź zdecydowanie przeszła moje oczekiwania! Olbrzymie graffiti naprawdę robią równie olbrzymie wrażenie i ozdabiają miejską przestrzeń. Są bardzo różnorodne i wielbiciel każdego stylu znajdzie coś dla siebie.

Pod spodem murale, które napotkaliśmy. Większości z nich poświęcę osobne wpisy, ale na początek zaprezentuje je wypełnij krasie. Zaznaczę, że jest to plon zaledwie ok. 4- godzinnego spaceru po centrum Łodzi, na czele ze słynną Piotrkowską.

Śląsk Dolny na pewno!

 Dziwny, przykuwający wzrok….

W stylu szamańskim, jak ze snu.

 Jeden mural na dwóch fotografiach, cudo!

 

 

Orły w mieście! 

I znów niebieskie ptaki. 

 Absolutnie fantastyczny mural z olbrzymim sercem.

Hippie dom pełen kolorowych kwiatów.

 Prosty wzór też potrafi być interesujący. 

Abstrakcja w kolorze, można stać długo i odnajdywać coraz nowe obrazy.

 Nadgryziony zębem czasu, ale dający do myślenia.

Każdy, kto lubi street art powinien odwiedzić Łódź :-) 

11 komentarzy

  1. ~Marysia · 8 czerwca 2017 Odpowiedz

    A mnie najbardziej urzekła błękitna sowa :)

  2. ~TRAVEL Anika · 8 czerwca 2017 Odpowiedz

    Szkoda tylko, że te malowidła są na obdrapanych i brzydko wygladających budynkach :(

  3. ~Anita · 8 czerwca 2017 Odpowiedz

    Mega! Bardzo dużo ciekawych murali! Łódź pod tym względem wymiata

  4. ~Mmalena · 7 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Cudne są. Szczególnie pieknie wyglądają te w mega jaskrawych kolorach na szarej, zniszczonej ścianie.

  5. ~Anna · 7 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Niedawno obroniłam magisterkę na temat murali jako narzędzia komunikacji marketingowej. Całkiem spory kawałek jednego rozdziału poświęcilam muralom z Łodzi. :))
    Pozdrawiam

    • chaos.w.podrozy · 7 sierpnia 2017 Odpowiedz

      Chętnie bym przeczytała :-) I nie dziwie się, że sporo było o Łodzi- naprawdę jest o czym pisać!

  6. ~lauralr · 8 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Nigdy nie bylam w Łodzi w sumie malo widzialam w Polsce a te malowidla to fajnie wygladaja szkoda ze na tak brzydkich budynkach

Odpowiedz na „~TRAVEL AnikaAnuluj komentarz